WIKILESKS UJAWNIA PRAWDĘ O GMO

W piątek,  26 sierpnia 2011, portal Wikileaks ujawnił depeszę amerykańską wysłaną z ambasady w Warszawie, dotyczącą kwestii GMO w Polsce. Poniżej częściowe tłumaczenie depeszy.

Lektura depeszy wskazuje, że ustalona w 2005 roku strategia promowania GMO i nacisków na polskie władze i polską opinię społeczną jest realizowana dokładnie tak, jak wówczas postanowiono, tzn. przede wszystkim poprzez podkreślanie, że GMO może wpływać na obniżenie kosztów leków i żywności oraz przez stałe przypominanie, że „GMO już jest w Polsce” w postaci paszy dla zwierząt (soja GMO).

 Oryginalna depesza: http://wikileaks.org/cable/2006/01/06WARSAW107.html

Starszy doradca w zakresie biotechnologii rolniczej, Madelyn Spirnak odwiedziła Warszawę w dniach 29-30.11.2005 aby przedyskutować stanowisko rządu USA w sprawie GMO z przedstawicielami rządu polskiego, naukowcami i mediami.

Spirnak była zadowolona z pozytywnego stosunku do inżynierii genetycznej niektórych pracowników ministerialnych i profesorów, jednak to pozytywne wrażenie osłabia fakt, że wiele jeszcze pracy trzeba, aby odwrócić powszechnie panujące negatywne opinie o GMO.

Jedna konkluzja była szczególnie jasna: kwestia GMO jest obecnie regulowana przez nastawienie opinii publicznej i dlatego potrzeba taktyki politycznej i socjologicznej aby wygrać z decydentami i opinią społeczną.

 Spirnak w pierwszej kolejności spotkała się z sześcioma naukowcami z zakresu genetyki roślin. Wszyscy ci naukowcy narzekali, że choć przed laty społeczeństwo polskie zaakceptowało GMO, dziś 70% społeczeństwa jest przeciwko GMO w rolnictwie i żywności.

W ich opinii, adwokaci GMO – wpływając na opinię publiczną, muszą skupić się na potencjalnych zyskach dla konsumentów, a nie dla producentów. Jeden z naukowców zauważył, że część opozycji dla GMO wynika z faktu, że w Polsce nikt nie głoduje, więc po co wprowadzać GMO. Z drugiej strony Polacy nie sprzeciwiają się wykorzystaniu GMO w medycynie, ponieważ to daje dostęp do tańszych leków. Naukowcy stwierdzili, że kampania skupiona na potencjalnie mniejszych kosztach żywności otrzymanej z GMO przemówi do przeciętnego Polaka.

 Spirnak odwiedziła także ministerstwa Rolnictwa i Środowiska aby poznać opinie rządu polskiego. Anna Liro, zastępca dyrektora powiedziała, że dolne szczeble administracji opierają się na argumentach naukowych, ale Minister Środowiska w swoich decyzjach bierze pod uwagę opinię publiczną i kwestie polityczne.

W Ministerstwie Rolnictwa Spirnak spotkała się z sekretarzem Lechem Różańskim, który powiedział, że w Polsce opinia publiczna jest przeciw GMO i rząd musi brać to pod uwagę. Rząd rozważa regulacje bardziej restrykcyjne niż Unia Europejska. 

Różański wyjaśnił, że polskie produkty mają w UE markę zdrowych i naturalnych i są konkurencyjne na rynku. Użycie GMO może osłabić tę opinię i pozycję rynkową Polski. Kiedy Spirnak i Doradca Rolniczy z Ambasady powiedzieli, że takie podejście będzie wielkim problemem dla USA, UE i WTO, Różański uspokoił się i powiedział, że Polska będzie postępować zgodnie z regulacjami UE. (dopisek: Różański złagodził swoje stanowisko na kolejnym spotkaniu, w którym uczestniczył amerykański doradza rolniczy)

Spirnak miała wykład na SGGW, w którym uczestniczyło ok. 100 studentów. „Zasadniczo, studenci wydawali się podchodzić do tematu obiektywnie, ale w sposób oczywisty byli pod wpływem przeważająco negatywnego europejskiego nastawienia do GMO”.

Drugi wykład odbył się na Uniwersytecie Warszawskim (American Studies Center). Uczestniczyło w nim 20 studentów i pracowników. Ponownie, studenci nie sprzeciwiali się otwarcie idei konsumpcji GMO, ale odzwierciedlali typowo europejski brak zaufania dotyczący tej kwestii. Pytali, jaki jest cel zmieniania struktury genetycznej pożywienia – zgodnie z typową w Polsce argumentacją „po co poprawiać coś, co jest dobre” („if it’s not broken don’t fix it”)

Spirnak dyskutowała o braku akceptacji dla GMO wśród polskiej opinii publicznej z Robertem Gabarkiewiczem, przedstawicielem Monsanto. Gabarkiewicz powiedział, że 10% polskich rolników produkuje 80% żywności spożywanej w Polsce. Ci producenci są za GMO, bo zależy im na wyższych plonach i większych zyskach. Ale 90% polskich rolników, którzy produkują 20% żywności jest stanowczo przeciwnych ponieważ są oni zależni od dopłat unijnych w ramach wspólnej polityki rolnej UE. Ponieważ ten segment populacji polskiej sięga milionów, ich głosy mają silny wpływ na decyzje polityczne.

Spirnak spotkała się także ze Sławomirem Zagórskim z Gazety Wyborczej, która ma największy nakład w Polsce. Zagórski, szef działu naukowego Wyborczej słuchał Spirnak życzliwie i wspomniał, że napisał niedawno artykuł o GMO (po wizycie w USA, sponsorowanej przez Wydział Rolnictwa). Po tej publikacji był oskarżany, że jest agentem Monsanto, który bierze łapówki, żeby pozytywnie pisać o GMO.Chociaż wciąż jest zainteresowany tematem, po prostu nie może teraz napisać kolejnego artykułu o GMO, biorąc pod uwagę silnie negatywną reakcję publiczną na pierwszy artykuł.

Dwa zagadnienia pojawiły się podczas wizyty Spirnak: polskie społeczeństwo i polski rząd. Polacy zwyczajnie wierzą, że w UE jest nadprodukcja żywności, a GM produktów nie da się porównać z ich naturalnymi odpowiednikami pod względem smaku i wartości odżywczej. Słyszeliśmy stale, że ludzie powinni mieć prawo wyboru, ale chcą oznakowań, aby wiedzieć, czy jedzą GM żywność.

 Po drugie, jest jasne, że eksperci w ministerstwach mają naukowe podejście do GMO. Jednak ich przełożeni, ci na poziomie politycznym, więcej uwagi zwracają na opinię publiczną.

Na podstawie dyskusji z naukowcami i innymi działaczami pro-biotechnologicznymi, powstał wniosek, że nasza strategia, aby wpłynąć na bardziej pozytywne nastawienie opinii publicznej powinna być skupiona na podkreślaniu zysków dla konsumentów i na pozytywnym wpływie jaki GMO może mieć na redukcję kosztów żywności i leków. Nasze wysiłki powinny skupiać się również na przedstawieniu pozytywnego wpływu GMO na środowisko poprzez obniżenie zużycia pestycydów, herbicydów i rezygnację z głębokiej orki.

W najbliższym czasie jest kluczowe, aby pracować z członkami rządu polskiego aby zapobiec proponowanemu dwuletniemu moratorium na nasiona GM i aby wpłynąć na kształt przyszłych przepisów o koegzystencji z nadzieją zapewnienia, że nie będą one tak restrykcyjne, aby zapobiec komercyjnemu użytkowaniu ziarna GMO w Polsce. Stopniowe wprowadzanie GM ziarna paszowego (w przeciwieństwie do konsumpcji przez ludzi) mogłoby w końcu zmiękczyć społeczny sprzeciw wobec innych zastosowań GMO. Importowane pasze GMO już są w Polsce, a wiec ten most został już przerzucony.

 06WARSAW107; Created 2006-01-25 13:36; Released 2011-08-26 00:00

 Po przeczytaniu fragmentu depeszy Wikileaks

„Spirnak spotkała się także ze Sławomirem Zagórskim z Gazety Wyborczej, która ma największy nakład w Polsce. Zagórski, szef działu naukowego Wyborczej słuchał Spirnak życzliwie i wspomniał, że napisał niedawno artykuł o GMO (po wizycie w USA, sponsorowanej przez Wydział Rolnictwa).”

wiemy, że Zagórski

http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82awomir_Zag%C3%B3rski

dalej pisze pozytywnie o GMO

http://wyborcza.pl/1,86116,10143791,Nie_straszmy_ludzi_gmo.html
http://gazetawyborcza.newspaperdirect.com/epaper/viewer.aspx

Wywiad z Twardowskim
http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105407,10164045,Eksperci_za_GMO.html

http://waldek-myst.blog.onet.pl/Slawomir-Zagorski-Boj-sie-genu,2,ID427144418,n
http://wyborcza.pl/1,109333,9587153,Boj_sie_genu_.html

Stowarzyszenie dziennikarzy naukowych powstało zapewne w celu m.in. wspierania GMO
http://www.naukowi.pl/?p=652

A Ministerstwo Środowiska, które mieni się polskim ministrestwem, umieszcza tylko pozytwyne tytuły o GMo w swoim biuletynie informacyjnym biura prasowego

http://www.mos.gov.pl/g2/big/2011_08/79dbbec0fde5cf28d407ae8763fd6691.pdf

a nie wspomina nic o woli polskiego społeczeństwa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.